Piękna widokowo trasa w Beskidzie Żywieckim. Przejechaliśmy trasę: Ujsoły - Glinka - Krawców Wierch - Trzy Kopce - Rysianka - Lipowska - Redykalny Wierch - Ujsoły. Trasa jest dosyć wymagająca. Obfituje w bardzo strome podjazdy. Wynagradza za to pięknymi widokami i przyjemnością ze zjazdu. Początek dał nam strasznie w kość. Dawno nie jechałem po tak stromym asfalcie (podjazd na Kubiesówkę). Dalej było bardzo przyjemnie. Tuż przed Schroniskiem na Krawców Wierchu Qba łapie kapcia. Z Krawców Wierchu jedziemy szlakiem granicznym - świetny, błotnisty singielek. Dalej rowery trzeba podprowadzić - za stromo.
Pod Rysianką spotykamy GettoRidera z Krakowa. W końcu trafiamy na kogoś z podobną filozofią jazdy MTB :))) Z Rysianki zjeżdżamy (ok 12km) do Ujsoł - Świetny, szybki i bardzo ładny szlak - polecam. Po drodze łapie nas burza. Pioruny trzaskają dookoła i robi się groźnie.
Korzystamy z zaproszenia babuleńki mieszkającej w starej chacie na stokach Redykalnego Wierchu i wstępujemy na kawę i ciastko Po odpoczynku u miłej babci udaje się nam dojechać do samochodu
Świetna popołudniowa wycieczka. Początek to stromy podjazd czarnym szlakiem od "Stalownika" na Żółte Siodło. Dalsza trasa prowadzi szlakiem czerwonym na Magurkę. Przy schronisku odpoczynek. Dalej jedzie się grzbietem na Czupel. Z Czupla wspaniały (trudne singielki, łolrajdy, hopki i dropy) aż do Łodygowic. Powrót asfaltami do "Stalownika"
Enduro Beskid Trip :))) Trasa przewidywała korzystanie z kolejek linowych. Zacząłem od dojechania na miejsce spotkania pod Szyndzielnią. Kolejką wyjechaliśmy na górę i dalej pojechaliśmy przez Klimczok na Karkoszczonkę. Z przełęczy krótki podjazd wyprowadził nas na szczyt Beskidu, skąd zjechaliśmy bartkową trasą do Szczyrku. Po raz drugi tego dnia korzystamy z dobrodziejstw cywilizacji i wyjeżdżamy na Skrzyczne kolejką. Dalsza trasa prowadzi w kierunku Malinowskiej Skały - trzeba uważać na pieszych i jechać wolniej chociaż jakość nawierzchni kusi do nie używania klamek hamulcowych. Jednak pomimo dużego ruchu pieszych, Bartek Łapie pierwszego tego dnia kapcia. Z pod Malinowskiej Skały przedostajemy się trawersem po zboczach Zielonego Kopca do szlaku żółtego do przez Cieńków do Wisły. Szlak jest rewelacyjny. Szybki, szeroki z miejscami bardzo kamienistymi. Na Cieńkowie obowiązkowa przerwa na batona i piwko ze spritem :)) Zjeżdżamy do Malinki i asfaltem udajemy się na Przełęcz Salmopolską. Z przełęczy, znanym nam już szlakiem, zjeżdżamy do Brennej przez Stary Groń. W Brennej chwila przerwy i dalej w drogę. Jedziemy u podnóża Beskidu Śląskiego do Bielska. Staramy się omijać główne drogi. Cała wycieczka dała nam nieźle w kość. W szczególności ostatni asfaltowy odcinek Polecam tą trasę którą można utrudnić podjeżdżając z Wisły na Salmopol przez Trzy Kopce, a z Brennej wracać do Bielska-Białej przez Błatnią :)) ale to w przyszłości jak kondycja będzie lepsza :)
Nie mogłem usiedzić w domu po pracy, a że była piękna pogoda to wymyśliłem sobie ciekawą trasę. Żeby nie tracić czasu ("podjazdy to syf":))) wyjechałem gondolą na Szyndzielnię. Dalsza trasa prowadziła na Karkoszczonkę. Szybo się zjeżdżało pierwszy odcinek od siodła pod Klimczokiem no i oczywiście zgubiłem szlak. Jednak stromy zjazd przez las doprowadził mnie na przełęcz. Dalej jechałem czerwonym szlakiem w kierunku przeł. Salmopolskiej. Tuż przed Przełęczą odchodzi w prawo szlak czarny do Brennej przez Stary Groń. Świetny szlak. Początkowo bardzo kamienisty ale dalsza część warta jest tej niedogodności. Szlak prowadzi grzbietem, generalnie po płaskim trochę do góry, trochę w dół, przez piękne polany. Od Starego Gronia zaczyna się szybki zjazd do centrum Brennej. Warto zboczyć z czarnego i zjechać kawałkiem szlaku zielonego, który prowadzi po stromym stoku narciarskim. Do Bielska wracałem przez Górki Wielkie i Świętoszówkę odwiedzając przy okazji Qbę.
Dawno nie byłem w Beskidzie Małym. Z ludźmi z pracy wyjechaliśmy ze Straconki na Magurkę i zjechali z powrotem do Straconki. Fajna wycieczka przed pracą :)))
Ty razem, zgodnie z filozofią DHowca ("podjazdy to syf") wybraliśmy się na Skrzyczne w celu podniesienia poziomu adrenaliny. Zjazd odbył się czerwonym szlakiem do Buczkowic
Udało się, da się jeździć endurakiem na szerokiej gumie po asfalcie :) Krakowski debiut Poisona na trasie: Ruczaj-Prądnik Biały-Ojców- Biały Kościół-Dol. Kluczwody-Lasek Wolski-Ruczaj. Całkiem solidne pedałowanie :))) Miło było :))
Druga jazda na nowym bajku. Razem z Qbą zrobiliśmy naszą klasyczną traskę ze Świętoszówki na Błatnią i z powrotem. Rowerek spisał się dzielnie. Natomiast ja ciągle nie mogę dostroić się do nowej geometrii.
Pierwsza jazda na nowym bajku! Dziwnie jakoś! Buja i buja!!! Kierownica jak w choperze! Pierwszy raz SPD i pierwsze chopki w Wapienicy na trasce :))) Trzeba się będzie przestawić na full'a :)))